Szukaj przepisu

poniedziałek, 9 grudnia 2013

Baba drożdżowa na białkach

"Babo, o babo przedziwnego smaku!
Zdobi cię lukier różanymi wzory,
Kolorowego nie szczędzono maku,
I w czub ci wpięto pęk bukszpanu spory
                                                                          (dziewiętnastowieczny sonet)


Tak oto chciałam rozpocząć dzisiejszy wpis, który trochę będzie się różnił od tych wcześniejszych. Postanowiłam dać krótką historię baby.  Wiem, że jedna już pojawiła się na moim blogu, ale że korzystałam, przy pichceniu z książki "Na Polskim stole - przepisy i tradycje szlacheckie", chciałam przybliżyć trochę, jej znaczenie w dawnym gotowaniu. Mam nadzieję, że będzie to ciekawa i zachęcająca notka.  

Powiadają, że Baba swoją nazwę zawdzięcza (podobno) królowi Stanisławowi Leszczyńskiemu. Był wielkim smakoszem, a uhonorował ponoć tak Ali Babę, bohatera "Baśni tysiąca i jednej nocy".

Baby pieczono już w XVII wieku, wykorzystując do jej pieczenia mąkę pszenną. Często ciasto zaprawiano szafranem, który nadawał jej koloru i lekkiego korzennego smaku, oraz zapachu. Dodawano oczywiście bakalie, oblewano lukrem, i posypywano kolorowym makiem.
Baby były chlubą staropolskiej kuchni, naszym rdzennie polskim specjałem, która przede wszystkim pieczone były na Wielkanoc, a ich przygotowania były wielkim wydarzeniem. Były największą ozdobą świątecznego stołu.  "Wysokie na łokcie, walcowatego kształtu (...) szafranowe, przybrane w białe czepce z lukru, różnobarwnego maku i konfitur domowych" Tak pisał o nich Z. Gloger.



Pieczenie wielkanocnej baby zaczynało się w Wielki Piątek. A było to pracochłonne i wykonywano je największą precyzją. Zamykano wszystkie drzwi i okna. Dokładnie uszczelniano, aby nie wpadł nawet mały podmuch wiatru. Wszystko musiało być ogrzane, aby dokładnie wyrosły i idealnie się upiekło. Jeżeli po upieczeniu baba się nie udała, był to największy cios i wielki wstyd dla gospodyni domowej. 

A oto etapy wypieku idealnej Baby Wielkanocnej:
1.) Na samym początku przesiewano dokładnie mąkę, która musiała być najlepsza, oraz najbielsza.
2.) Starannie oddzielano żółtka od białek, które musiały być bez zarodków (które obciążają ciasto)
3.) Setki żółtek dokładnie rozbitych przecedzano przez sito, a potem ubijano je w bijce do masła. (Gwarantowało to że ciasto będzie lekkie i pulchne).
4.)Następnie robiono zaczyn drożdżowy.
5.)W końcu przyszedł czas na wyrobienie ciasta, co potrafiło trwać nawet do pół godziny. (Praca nad takim wypiekiem potrafiła, trwać cały dzień).
6.) Ciasto nakładano do formy, nakrywano ściereczką i czekano, aż urośnie. (Wtedy praktycznie, nikt w domu się nie poruszał i mówiono szeptem, aby baba nie opadła, a wielka urosła.
7.) Piece dokładnie ogrzewano. (Gotowy był kiedy rzucona garść maki żytniej, nie paliła się, a rumieniła)
8.) Ostrożnie wstawiono wyrośnięte baby i  zaczynało się nerwowe oczekiwanie.
9.) Przy wyjmowaniu upieczonej, już baby dosłownie wstrzymywano oddech, aby tylko nie opadła. A baby rosły ogromne i przepiękne. układano je wtedy na puchowych poduszkach i pierzynach. Tak je studzono.

A takie baby pieczono:
parzone, petynowe (muślinowe), migdałowe, z chleba razowego, trójkolorowe(białe, różowe, ciemne), puchowe, ukraińskie, polskie, podlaskie, krakowskie, warszawskie, i takie najzwyklejsze (pospolite).

Tak oto powstawały cudowne baby wielkanocne. Moja baba nie została, aż tak wypieszczona, ale również wyszła cudowna i pyszna. Mięciutki, pulchniutka i z chrupiącą skórką. Ja bym się ich w tamtych czasach, na pewno nie powstydziła. 
Mam nadzieje, że notka nie była za długa, i czytana byłą z ciekawością. :) Uważam, że taki wypiek zasłużył na taką wspaniałą notkę.  Do Wielkanocy jeszcze daleko, ale piekłam babkę teraz, bo pozostało mi sporo białek, ale na Wielkanoc, przepis będzie jak znalazł :).


Składniki:
Ciasto:
500 g mąki
szklanka mleka
30 g drożdży
80 g cukru
100 g masła
4 białka
1/2 łyżeczki soli

żółtko do posmarowania

Wykonanie:
Mąkę przesiewamy do miski.
Następnie do miseczki (następnej), rozkruszamy drożdże dodajemy szklankę mąki, dwie  łyżki cukru, oraz ciepłe mleko. Dokładnie mieszamy o odstawiamy, aż podwoi swoją objętość.

Następnie dodajemy nasz rozczyn do pozostałej mąki, resztę cukru, oraz dokładnie ubitą pianę z odrobiną soli, mieszamy. Masło stopione i przestudzone dodajemy do naszego ciasta, i wszystko dokładnie ugniatamy, do uzyskania, gładkiej i jednolitej masy (Ma mieć lżejszą konsystencje niż do bułek drożdżowych).
Nakrywamy ściereczką i odstawiamy w ciepłe miejsce, aż mocno podrośnie. Jakieś 30 -40 min. 
Następnie przekładamy do formy, wysmarowanej masłem i obsypanej bułką. U mnie to były dwie formy mała babka i keksówka.
Znów odstawiamy, ażeby podrosła.

Kiedy już wyrośnie nam tak jak trzeba, smarujemy wiesz rozmąconym jajkiem i wkładamy do nagrzanego piekarnika, do 180 stopni. Pieczemy 50-60 minut. Do suchego patyczka. Powinna nam się ładnie zarumienić.


Smacznego :)

*Przepis podpatrzony oczywiście z książki, o której pisałam na górze.

3 komentarze:

  1. Wygląda zachęcająco :)
    Smakowita

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo smaczna babeczka, a historia bardzo ciekawa :)

    OdpowiedzUsuń
  3. babcia zawsze robiła taką babę na wielkanoc. uwielbiam ją ;)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję wam za miłe słowa, i rady. Zapraszam ponownie :)

Obserwatorzy

Masz pytania "Napisz do mnie"

Nazwa

E-mail *

Wiadomość *